morze
Napisane niedziela, 29 maja 2005, o 01:00:08
już niedługo.
Ok, Żuczki, miała być notka - będzie notka.
Jako że Kochanie mnie opuściło i poszło do firanek i nie ma kto ze mną komentować chorych mang yaoi (*but* XD), to będę pisać tutaj.
Spraw nazbierało się sporo, ale będę się streszczać - długich notek i tak nikomu nie chce się czytać. Poza tym siostra zepsuła mi klawiaturę, spacja działa tylko po długich namowach i próbach przekupstwa, więc pisanie nie jest w tej chwili najprzyjemniejszą (ani najcichszą, co ważne jest, gdy puter stoi w pokoju rodziców) rzeczą na świecie.
Po maturach już, od szkoły zdążyłam się odzwyczaić. Brakuje mi co prawda trochę tego wszystkiego - w końcu dwa i pół roku w ILO to kawał czasu. Kontaktów codziennych z Hanią mi brak, bo ostatnio nie wychodzę z domu, jeszcze przede mną jeden egzamin. No i wizyt w Okruszku brak - co ja zrobię bez bułek z nutellą? ;)
A z domu nie wychodzę, bo muzyczna wisi nade mną, wisi i dołuje. Love, to przez historię muzyki tak się czułam wtedy - przepraszam że tak wyskoczyłam... Naprawdę, od soboty żarło mnie coś w środku, poniedziałek i wtorek drżałam, dopiero o tej 18.30, po wyjściu z sali, poczułam się wolna nareszcie, jakby zniknął jakiś wielki ciężar. Straszna ulga, naprawdę - żeby jeszcze ten dyplom teraz zaliczyć porządnie, i będę szczęśliwa.
Z historii muzyki dostałam 25/25. Podpasowały mi pytania, bardzo dobrze mi się mówiło - fajnie było. Zmieniłam się chyba trochę, kiedyś w ogóle nie potrafiłam mówić do ludzi. Teraz jest jakby łatwiej.
Dyplom z oboju w poniedziałek. Boję się - źle mi się gra ostatnio. A zagrać porządnie wypadałoby.

O studia dziś się bać zaczęłam trochę. Jak to ja, jak już się oglądam, to trochę późno jest - jeśli jest tak jak słyszałam, to na japonistykę w tym roku jednak nie złożę. Trudno, najwyżej za rok - w tym zupełnie nie było jak myśleć o takich atrakcjach jak rozmowy kwalifikacyjne. Szczególnie te nieuwzględnione na oficjalnej stronie uczelni.
Jeśli dostanę się gdzieś tutaj, albo w ogóle, to będę jeszcze rok chodzić na japoński i uczyć się, i za rok zdawać. Będzie dobrze. :)

Nie cierpię się denerwować. Kiedyś w ogóle mnie to nie dotyczyło - do wszystkiego podchodziłam zupełnie obojętnie, i zawsze jakos szło. A ostatnio - przed maturami, teraz przed historią - aż niedobrze mi było z nerwów. Dziwne to wszystko.
I ostatnio płaczę, czasami. Więcej niż w całym moim życiu wcześniej chyba... Nigdy jakoś nie miałam potrzeby płaczu. Może to dobrze, że teraz uczucia wychodzą ze mnie na zewnątrz z tymi łzami? Wcześniej gromadziły się tylko wewnątrz. Może to i dobrze.

Jeszcze wytrzymać do poniedziałku... Przepraszam wszystkich których zaniedbałam ostatnio, a także tych, którzy mieli nieprzyjemność natrafić na mój zły humor. Zajmę się Wami jak tylko odeśpię te wszystkie matury/dyplomy/inne badziewie. ;)

Zapowiada nam się duuużo pisania niedługo. Love, miałaś mi dać trzy słowa do fika Hyde/Yura XD

current music: Sugizo - Super Love
current mood: sleepy

komentarze [2]




Napisane wtorek, 10 maja 2005, o 00:18:53
no i po.
Dziś skończyłam matury.

... skończyłam matury! Aż niemożliwe... Czuję się, jakbym wczoraj pierwszy raz przyszła do liceum.
Strasznie dużo się zmieniło - ja się zmieniłam. Może w środku nie aż tak bardzo (choć też znacznie - otworzyłam się na ludzi, staram się już nie uciekać, jestem odważniejsza etc.), ale na zewnątrz sporo. Porównać mnie z końca gimnazjum i z teraz... Są nawet ludzie, którzy mnie szczerze lubią! (Kiedyś nie wierzyłam w takie coś. Naprawdę.)
Zmieniła mi się jeszcze warstwa uczuciowa (nie do dyskusji na blogu ;)) oraz warstwa zainteresowań - niezbyt może drastycznie, ale uzyskanie nowej obsesji, kilku nawet, raczej się liczy. (Hyde? Czy mi może chodzić o Hyde? Nieeee~ Nie tylko. ;))
Ale co to ja...

Właśnie, matury. Angielski w sumie w porządku, choć trudniejszy niż próbna. No i cudowne nagłośnienie w sali gimnastycznej... Ale będzie chyba dobrze.
Matma dziś, podstawowa. I oczywiście okazuje się że ini nie umie liczyć... Sprawdziłam teraz rozwiązania, i właśnie w paru miejscach się paskudnie rachunkowo sypnęłam. Trudno ;) Zdać, raczej zdam, tak myślę ;). I tak do niczego mi ta matematyka niepotrzebna.
Jak na razie na plus - zobaczymy wyniki w czerwcu i ewentualnie zapiszemy się od razu na sesję zimową. ;)

Co by tu jeszcze... Ach, właśnie. Nie mam tak zupełnie wolnego - jeszcze dwa egzaminy w muzycznej przede mną. Obój i historia muzyki, w odwrotnej kolejności. Czas zacząć się przygotowywać...

~*~

Czasem nienawidzę gg.
Jak strasznie się bałam...

Ale już jest dobrze.

~*~

[edit!]
Zapomniałabym! Nowy singiel Laruku, mp3 - już jest... Jyojyoushi.
Piosenka jest przepiękna. Czekam na teledysk (minutowy fragment już wypuścili, niedługo pewnie całość).
Słucham jej dziś w kółko. Piękna...

Nanami: ozwę się jutro, mam nadzieję ^^; Ostatnio nie było jak, przepraszam...

komentarze [5]




Napisane czwartek, 5 maja 2005, o 23:54:44
Z górki?
Ok, więc najpierw matura.
Polski był dziś. W sumie mieszane uczucia... Ładny temat na podstawowym (o wizerunku Polaków w "Potopie" - ta książka była boska), ale boję się że nie trafiłam w model. Rozszerzony gorzej, tak jak myślałam - analiza wiersza, a dokładniej analiza porównawcza dwóch wierszy (Różewicza "Ocalony" i Barana "Mam dwadzieścia pięć lat" - ten pierwszy robiliśmy na lekcji, cośtam pamiętałam...) - ja oczywiście radośnie to wybrałam, bo stwierdziłam, że interpretacja opowiadania w nawiązaniu do zagłady Żydów to nie bardzo temat dla mnie. Drobiazg, że w sumie chyba pierwszy raz robiłam analizę porównawczą + interpretację z uwzględnieniem cech pokoleniowych i egzystencjalnych. Cóż, nie każdy (po klasie mat-inf-fiz) może być humanistą.
Ale ogólnie: mogło być gorzej. Jestem w sumie... uspokojona. Teraz niby ten ważniejszy etap, angielski, ale jakoś mam nadzieję że będzie dobrze. Powtórzę formułki do listów formalnych i pójdę spać chyba.
Jakoś to będzie, zapewne.

~*~
O czym by tu... Ok, skoro jednak ktoś (♥ ^^) przegląda moje linki tu, w tej dolnej ramce na prawo, to ja się równie dobrze mogę zareklamować. Wchodzić tutaj jeśli kogoś interesuje jak ini pisze po angielsku (a ostatnio wrzuciłam przetłumaczony na polski ficzek - tłumaczenie po łebkach, robione w niecałą godzinę w okolicach 1 w nocy, więc niezbyt idealne... ale czytać się podobno da). Tłumaczony especially for Kolina-chan~
Aha: nie jestem zbolem, love XD. To było dawno i nieprawda~

A to jest najsłodszy gifek jaki ostatnio widziałam. Sakuhai rlz!

Trzymać kciuki, żuczki, i trzymać się.

komentarze [6]




Napisane czwartek, 5 maja 2005, o 00:35:56
I po co mi to wszystko?
Hum...
*dygot*?
Jutro.
Boję się w sumie całkiem mocno. Byle zachować czysty, otwarty, analityczny umysł... Udawało mi się takie rzeczy pisać wcześniej, uda się i teraz.
Rozszerzonego się boję, pewnie znów się skończy na analizie wiersza. Zobaczymy...
Trzymać kciuki za nas wszystkich.

~*~
*gryzu gryzu... gryzie*
Czemu ludzie są czasem tak dziwni? I czemu nic nie może być takie jak było kiedyś?
Szkoda mi tego wszystkiego i żal. Ale trzeba iść dalej.

hideaway, say you're ok
Maturalna moja piosenka - od ustnego polskiego mi towarzyszy, przypałętała się sama.
Pomaga.

komentarze [4]




księga gości:
styczeń (2)
luty (2)
marzec (4)
kwiecień (4)
maj (4)
czerwiec (5)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (3)
grudzień (2)

2006
styczeń (3)
luty (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
wrzesień (1)
listopad (1)

2007
styczeń (1)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
sierpien (1)
grudzień (1)

2008
marzec (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)

quote: Llanaan Beghir

layout version 7.0
made by me
only for me.
steal and die.