morze
Napisane wtorek, 26 kwietnia 2005, o 11:44:29
...
If only I could stop the flow of time
Turn the clock to yesterday
Erasing all the pain


Nie potrafię rozmawiać. Nie potrafię samymi słowami wyrazić tego, co chcę. Ranię, choć to ostatnia rzecz jakiej bym chciała. Ostatnia.

Przepraszam.

Kocham.

komentarze [5]




Napisane sobota, 23 kwietnia 2005, o 21:26:22
Notka słodko-gorzka
Znalezione na lj'u koleżanki:
If there is at least one person in your life whom you consider a close friend, and whom you would not have met without the internet, post this sentence in your journal
Ona wie o kim mówię, i mam nadzieję czyta to.
:*

A teraz treść właściwa notki.
ini po ustnych i żyje i w sumie nawet zadowolona. Mam prawo być zadowolona, lepiej właściwie być nie mogło - polski 20/20, angielski 20/20. Pierwsze kroki poczynione, teraz może być już tylko gorzej, ne?
Ale miejmy nadzieję aż tak źle nie będzie. 5 maja - polski, 6 - angielski, 9 - matma, i wsio. Zostają tylko rzeczy muzyczne (26 maja - dyplom z historii, 28 albo 30 - z instrumentu). No i teraz, w środę, dyplomowy techniczny, na który jeszcze nie bardzom przygotowana... Ale przede mną jeszcze trzy pełne dni ćwiczenia. Jakoś to będzie.
Trochę mi dziwnie po tych ustnych. Takie głupie uczucie, że nie zasłużyłam na max, a jednak dostałam, bo nauczyciele mnie lubią, bo może byłam czasem trochę ponad poziom... Dziwnie tak. I Hani mi szkoda, zdenerwowała się, biedactwo, i miała 15 z angielskiego, a obu nam to potrzebne niezbędnie. Ajaj, chciałabym coś pomóc, ale co ja mogę...

Co by tu jeszcze... Odnośnie matur: nigdy wcześniej chyba w życiu nie byłam tak zdenerwowana. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca, jeszcze przed polskim jak przed polskim - do ostatniej chwili uczyłam się prezentacji. Ale przed angielskim nie wiedziałam co ze sobą zrobić, chodziłam w te i wewte, zaczynałam coś robić i zaraz rzucałam, i nawet w Simy nie chciało mi się grać (nyah, mam od dziś cracka na to żeby nastoloatkowie mogli się żenić z dorosłymi i mieć dzieci, a to połączone z opcją 'try for a baby' dla par homoseksualnych... mwahaha. Tak, jestem chorym fangirlem. XD). Ale właściwie nie czułam stresu, po prostu takie coś kłębiło mi się w środku i byłam jakby oddzielona od tego co się dzieje na zewnątrz (przypusczam, że reagowałam z opóźnieniem). Dopiero kiedy wróciłam poczułam się tak niesamowicie zmęczona, nie pamiętam kiedy ostatni raz tak było. W ogóle przestałam cokolwiek kojarzyć.
Dziwnie tak jakoś - mam nadzieję, że pisemne będę przeżywać trochę mniej...

O, i wiadomość smutna, która zapewne nikogo nie obejdzie i tak.
Chomiczek mój imieniem Avatar umarł dziś...
Nie miał zbyt fajnego życia, wiem. Miałam dla niego dużo za mało czasu. I tak mi jakoś teraz nie bardzo... Smutno.
pu ._.

Hum, i w sumie tyle na dziś. Słodko-gorzko...
Love, trzymaj się ♥

[edit] zaktualizowane w końcu 'o mnie' - z efektu ogólnego zadowolona nie jestem, ale sam obrazk wyszedł nieźle. Jeszcze się dopracuje rano.

komentarze [3]




Napisane poniedziałek, 18 kwietnia 2005, o 23:51:29
matura? jaka matura?
Ha, czas na notkę, jako że parę spraw się nazbierało...
Wciąż propaguję ideę notek bez emotek, chciałabym sprawdzić, czy samymi słowami potrafię wyrazić właśnie to, co chcę.
Hum... Ok, to ja najpierw ponarzekam, nie będzie to najprzyjemniejsze, więc oddzielam ten fragment tekstu od reszty (po kolejnym znaczku '~*~' spokojnie można czytać dalej). Potem się będę cieszyć, potem bać, a potem jeszcze się zobaczy.

~*~
Ludzie to jednak potrafią być beznadziejni. Naprawdę.
Już mi trochę emocje opadły od wtorku, ale naprawdę, cieszę się, że kończę już muzyczną. We wtorek były przesłuchania do dorocznego, na które wpisana byłam na 9 rano. No niestety, jako że jestem, tfu, maturzystką, szkoły opuszczać nie mogłam, szczególnie że była matma, potem polski - dlatego stawiłam się dopiero w okolicach 12. Mama uzgodniła to z kierownikiem sekcji, który nie miał nic przeciwko, i wszystko miało być ok - musiałyśmy jeszcze zagrać z zespołem, bo miałyśmy przygotowany naprawdę fajny utwór, ale jedno dziewczę nie mogło być w sobotę na przesłuchaniach zespołowych, dlatego wtedy.
I oczywiście Jaśnie Wielmożna Komisja (dokładnie jeden jej kawałek) podniosła Wielkie Larum, Jak To Być Może Że My Gramy Nie W Kolejności. I ach i och i w ogóle, a 'pani (to do mojej mamy - jest w muzycznej nauczycielką) to to zawsze wszystko przestawia według własnego widzimisię, a w ogóle co to ma być, i to wszystko, "bo córka".'
No, super.
"Bo córka", a niech ich cholera. Moja to wina że mam maturę w tym roku i że mi nie pasował termin dyplomu i trzeba było go przestawić; moja to wina, że miałam lekcje o 9 (niespodzianka, nie?), i moja też oczywiście że Dorota studiuje w Gdańsku i że w sobotę wyjechała. Świetnie, może to jeszcze moja wina że deszcz padał.
Duh.
Jakże się cieszę że przypuszczalnie nie będę więcej niektórych z tych ludzi widziała po maju... Jakże się cieszę. Dwanaście lat w jednej szkole z nimi to stanowczo za dużo.
Aha, i teraz jeszcze sprawa druga, tym razem dotycząca bardziej bezpośrednio mnie.
Love wie dokładnie o co chodzi, na potrzeby reszty, która i tak raczej tego nie czyta, parę słów objaśnienia.
Jest takie jedno dziewczę, które znam już od lat trzech, jednak przyjaźniłam się z nią mniej-więcej rok ostatni. Ona mi pokazała j-rock, dużo jej zawdzięczam. Nie macie pojęcia, jaka radosna byłam, kiedy w końcu zaczęła mnie traktować jak równą sobie! Mniej-więcej równą; w każdym razie nie czułam się już przynajmniej jak głupie dziecko przy niej.
Dziewczę wyjechało w tym roku na studia i kontakt poniekąd się urwał. Kiedy wracała, nie było już jak kiedyś, skończyły się wspólne tematy - szkoda mi tego było, ale cóż poradzić. Czasem nic się nie da.
Ale ostatnie wydarzenia przeszły moje wyobrażenie. Jakim cudem ona, nie widząc mnie od stycznia, zdolna jest wydawać sądy o moich teraźniejszych uczuciach? Jak może mówić o tym, co ja _bym_ zrobiła, co _by_ było gdyby coś się zdarzyło, na co ona nie ma już najmniejszego wpływu? I mówić takie rzeczy o Laruku (tia, to mnie też dotknęło, może zbyt emocjonalnie podchodzę do nich, co poradzić), że ach och a oni to się rozpadają bo Jaśnie Wielmożności się tak Jaśnie Wydaje. Nie ma to jak zdolności parapsychologiczne i wyzjonerstwo.
Duh.
Strasznie mnie boli, kiedy zawodzę się na ludziach.

~*~
Oki, żółć przeszła, lepiej mi; jeśli ktoś mimo ostrzeżeń przeczytał to co na górze, to współczuję i przepraszam, jeśli coś się udzieliło.
No, to teraz będę się cieszyć.
Zaliczyłam w muzycznej wszystko co teoretyczne prócz historii muzyki, z której egzamin mam 26 maja. Z form mam 5 (no, jakby mi chciała postawić coś innego tobym się kłóciła, cały rok miałam piątki), co dziwne, z kształcenia też mam pięć... Podobno najlepiej napisałam dyktanda (noga mi się powinęła, jak zwykle, na interwałach) i pan Ś. był tak miły i dał mi piątkę. Zawsze go lubiłam ;)
A, dziś okazało się jeszcze, że mam 6 z historii muzyki (ale nie z dyplomu jeszcze, a tak ogólnie, na świadectwo). Szok... Pani prof mnie lubi, co poradzić, ale w tym roku naprawdę nie zasługiwałam. Jednak kłócić się nie będę, może mi to uratować średnią na koniec. Z tego się cieszę bardzo.
Z innej beczki: Laruku wydają nowa płytę~ Kocham już trzy z niej singielki, następny zaplanowany na maj, a do tego jeszcze Hyde własną solową nagrywać będzie - to bedzie rok, wszystko pod znakiem Laruku! Nie mogę się doczekać, a nowa płyta larukowa zapowiada się jeśli nie na ulubioną, to na pewno w moim rankingu bardzo wysoko. I Hyde włoski zapuścił, i dawno taki śliczny nie był - fajnie.
Coś jeszcze? Że jest tak ślicznie. Że powietrze pachnie deszczem i wodą i że czeremcha kwitnie. Ze wszystko znajdzie swój szczęśliwy koniec, i że można się cieszyć tym, co się ma.
Love, kocham Cię bardzo, i mimo że nie wiem wielu rzeczy, to staram się choć przy Tobie być, blisko, chociaż tak daleko.

~*~
Ok, to teraz będę się bać.
Polski jutro, moja prezentacja leży radośnie i pokwikuje - muszę ją solidnie przyciąć i zrobić jeszcze te cuda w Power Poincie (nie wspominając o pocięciu filmu i trzymaniu kciuków by kodeki na szkolnym puterze go uciągnęły). Fajna zabawa, północ prawie, a ja wciąż w lesie - nie wiem jak to będzie. Podobno jest łatwo. Zobaczymy...
Angielskiego się boję. Chcę się dostać na studia, i muszę zdać ustny jak najlepiej, a nie czuję się aktualnie na siłach. Cały rok bimbałam sobie, to teraz mam. No, ale od jutra przestawiam się na angielski, po polsku się ze mną dogadać nie będzie można. Potłumaczę do tego fiki - może to coś da.
No i w przyszłą środę mam techniczny z oboju. Dziś dopiero wybrałyśmy etiudy - jakoś tego nie widzę. Może uda się cośtam sklecić do tej pory... Ale od czwartku ostre ćwiczenie, niestety. Ajaj, niezbyt różowo się czas najbliższy zapowiada... Niezbyt.
Ale będzie dobrze.

Mam takie dziwne skrzywienie po pierwszym kontakcie z taoizmem - przyjmuję to co życie daje, nie kłopocząc się o to, co mogłoby być. Jak na razie działa, i dobrze mi z tym.
Mimo wszystko, świat jednak jest piękny w całej swojej złożoności.

komentarze [0]




Napisane niedziela, 10 kwietnia 2005, o 01:26:46
Ha, a jednak update.
Jestem u Hani, pomieszkuję pokątnie przez weekend, Hania śpi, a ja się dorwałam do putera. To cóż robić?
Uwaga, uwaga: ogłaszam wszem i wobec, że wprowadzam w życie projekt 'notek bez emotek' (ach och te moje skille rymotwórcze~), czyli 'zobaczmy jak długo ini potrafi pisać nie używając emotikon (z wyjątkiem wyjątków, oczywiście)'.
A więc zatem, o czym by tu...
Miałam parę dni temu ułożone już mniej-więcej w głowie co też takiego mogłabym napisać, ale z biegiem czasu większość spraw staje się mało istotna, nie na tyle, by przemęczać palce i wstukiwać to wszystko w klawiaturę.
W tej chwili ze spraw formalnych w sumie najbardziej martwi mnie moja własna, jakże radosna, wizja zbliżającej się matury. Najgorszy będzie polski, tak myślę. Ustny w szczególności. Nie lubię mówić, nie potrafię porządnie zebrać myśli kiedy mówię, dlatego boję się, że mi się coś sypnie i będzie mały problem... Ale jeszcze ponad tydzień, może uda mi się tego nauczyć na tyle, że będę potrafiła jakoś porządnie przedstawić temat, na którym na szczęście mało kto się zna ("Obrazy świata w ujęciu twórców - fantastów. Oceń trafność ich wizji na podstawie wybranych utworów literackich i filmowych" - powodzenia, poloniści...). A zresztą, jak będzie tak będzie, ustny polski nie liczy się na studia na które mam zamiar się dobijać. Będzie dobrze.

~*~
Ostatnie dwa tygodnie nie były z pewnością najwspanialszym okresem. Wiadomo o co mi chodzi, a jako ze chcę uniknąć notek okolicznościowych, dwie sprawy jedynie poruszę.
Pierwsze: Cloudi chyba na forum napisała, że "to dobrze, ze płaczecie, to znaczy, że wasze serca nie są z kamienia".
Co to znaczy, jeśli jedyna łza pojawiła się u mnie w niedzielę, przy okazji oglądania jakiegoś wspomnienia? Ani piątek, ani sobota, ani żaden inny dzień. Ta jedna, jedyna łza.
Niezbyt to budujące, ale może, może jednak nie mam serca z kamienia?
Drugie: najważniejsze, co zapamiętam z tego okresu, są słowa księdza, który uczy nas religii. Nie mówił długo, powiedział tylko żebyśmy zamiast siedzieć w klasie na religii poszli do pobliskiej kaplicy pomodlić się, co też zrobiliśmy. Powiedział tylko, ze wszyscy modlili się o cud - i cud się stał. Nie taki, jakiego się spodziewaliśmy, a jednak - czyż nie cudem jest, że ludzie wszystkich narodowości i wiar modlili się wspólnie? Że świat, chociaż tak podzielony, na chwilę zjednoczył się? Nieważne, jak długo będzie to trwało - ważne, że się zdarzyło. Ksiądz ma rację - to naprawdę jest cud.
Och, i zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz - czy to źle, że bardziej przejęłam się tym, że ktoś mi bliski płakał, niż jego śmiercią?
Nie wiem, sama nei wiem... Może dlatego, że to wszystko było tak dalekie i nierzeczywiste. Może dlatego.

~*~
Ale są i rzeczy weselsze - ogólnie nie jest mi chyba teraz tak źle, został tydzień szkoły i juz nigdy więcej... [no, chyba że dostanę specjalną przepustkę jeszcze na rok do trzeciej klasy]. Pisanie po angielsku idzie mi lepiej, to też dobrze. Z japońskiego dostałam 98% (straciłam półtora punktu na głupocie... Ale drugi raz się tak nie pomylę już).
I w ogóle... Love, trzymaj się, będzie dobrze *hugs*.

~*~
Ha, notka bez emotek - udało się, szok!

komentarze [6]




księga gości:
styczeń (2)
luty (2)
marzec (4)
kwiecień (4)
maj (4)
czerwiec (5)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (3)
grudzień (2)

2006
styczeń (3)
luty (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
wrzesień (1)
listopad (1)

2007
styczeń (1)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
sierpien (1)
grudzień (1)

2008
marzec (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)

quote: Llanaan Beghir

layout version 7.0
made by me
only for me.
steal and die.